05.07.2010.

Ci, którzy zawsze dokonują właściwych wyborów, nigdy nie zostali postawieni w sytuacji bez wyboru.

Komentarze (6) dla “05.07.2010.”

  1. Krzysiek

    Panie Adamie,

    dziękuję za to, że tak sporą część Pana wypowiedzi zaadresował Pan do mnie. Jest mi bardzo miło i czuję się wyróżniony. Pana wypowiedź jest tym razem wypełniona chęcią szukania prawdy i porozumienia, co budzi mój szacunek.

    Chciałbym też podziękować za to, że zwrócił Pan uwagę na ciekawą zależność, której często się nie dostrzega albo o której się zapomina. Dużo się dziś mówi o homofobii, ale mało kto zastanawia się nad jej przyczynami, źródłami. Tymczasem, jak Pan zauważył, jedną z bardziej istotnych przyczyn tego zjawiska był właśnie komunizm. I to nawet niekoniecznie wprost… W zniewolonym kraju ludzie musieli borykać się z całym szeregiem innych poważnych problemów. Trzeba było nie tylko walczyć o wolność, ale przede wszystkim o godność, o prawdę. Sprawy seksualności człowieka schodziły siłą rzeczy na dalszy plan albo były wręcz wypierane. Może dlatego wiele osób w Polsce nie potrafi do dzisiaj w ogóle na te tematy rozmawiać. Może dlatego dla wielu osób są to wciąż tematy błahe, nad którymi nie warto się nawet pochylić. Warto przypomnieć, że Jarosław Kaczyński podczas debaty prezydenckiej na pytanie dotyczące związków partnerskich odpowiedział zaledwie jednym zdaniem.

    Jeśli już mamy przeciw czemuś walczyć, to pragnąłbym, abyśmy nie walczyli przeciwko sobie, lecz abyśmy podjęli walkę właśnie z tym naszym wspólnym wrogiem, jakim jest milczenie, ignorancja, bierność, hipokryzja. I będzie to z korzyścią nie tylko dla osób homoseksualnych, ale i heteroseksualnych. Bo orientacja seksualna i stosunek do niej naprawdę ma znaczenie. Choćby dla setek tysięcy rodzin, w których ujawniają się młodzi geje czy lesbijki. Także od tego, jak będziemy rozmawiać o homoseksualizmie i czy w ogóle będziemy, zależeć będzie to, jak te dzieci zostaną potraktowane: czy będą wyrzucane z domu, przeklinane, wyzywane od najgorszych, czy też będą nadal kochane i akceptowane.

    O tym, jak dużo może czasem zależeć od naszego myślenia o homoseksualizmie niech świadczy chociażby przypadek króla Władysława Warneńczyka, któremu historycy przypisują skłonności homoseksualne. Otóż król ten wyprawił się na wojnę z Turcją, choć była to kampania z góry skazana na porażkę. Szukając przyczyn takiej decyzji, niektórzy znajdują je właśnie w warunkach osobistych króla. Skoro dziś często orientacja homoseksualna jest dla wielu osób powodem do ogromnych wyrzutów sumienia, to ileż większe musiało być poczucie winy u osób homoseksualnych w średniowieczu. Król mógł więc traktować krucjatę przeciw muzułmanom jako rodzaj pokuty, próbę zmazania swych win czy wreszcie jako próbę „naprawy” swego wizerunku w oczach Kościoła. Nie muszę przypominać, że ta kampania zakończyła się klęską pod Warną i sromotną porażką Polski w wojnie z Turcją.

    Przykład to może skrajny i naciągany, za to doskonale obrazuje, jak daleko mogą sięgać skutki i konsekwencje lekceważenia czy wypierania homoseksualizmu. Może więc także po to otrzymaliśmy ten „nieszczęsny dar wolności”, aby wreszcie z homoseksualizmem się zmierzyć, aby stawić mu czoło, aby go wreszcie oswoić i zaakceptować, a przede wszystkim: przestać się go bać.

  2. Tomasz Sulewski

    Panie Adamie,

    zadałem sobie trochę trudu, żeby przeczytać całokształt wypowiedzi związanych z Pańskim podpisem pod apelem Fundacji (i Pańskich, i komentujących). To rozległy materiał, więc zajęło to trochę czasu, ale sądzę, że było warto.

    Przede wszystkim chciałbym podziękować za Pańską odwagę i szacunek, jaki Pan prezentuje wobec inaczej myślących. W Pańskich tekstach znalazłem odpowiedzi na wiele własnych przemyśleń, przy czym z doświadczenia wiem, jak ciężko jest czasem odważyć się na jasne i wyraźne przedstawienie swojego sposobu widzenia świata. A potem go jeszcze z klasą bronić - szczególnie, gdy jest się za to bezpardonowo atakowanym.

    Dziękuję, że potrafi Pan klarownie argumentować i jednocześnie dyskutować w sposób taktowny i delikatny w stosunku do oponentów.

    W trakcie lektury komentarzy zdziwiły mnie trzy rzeczy. Pierwsza to irytująca potrzeba, przejawiana przez niektórych komentujących, czepiania się o mało ważne sprawy, np. szerokie rozwodzenie się nad tematyką lingwistyczną. Rozumiem, że dla kogoś może to być niezwykle istotne, ale w takich dyskusjach warto skupiać się na meritum, a nie na sprawach czwartorzędnych (no chyba, że ktoś uważa, że problem przecinków w tekście ma doniosłe znaczenie dla zrozumienia idei stojących za apelem Fundacji Mama i Tata). Druga to niechęć do wejścia na wyższy poziom dyskusji, do odstąpienia od rozważania detalicznych kwestii i popatrzenia na problem z perspektywy filozoficznej, jako na pewną całość wynikającą z przyjmowanych przez Pana wartości. W moim przekonaniu bardzo sensownie pokazuje Pan w swoich wypowiedziach, że Pańskie oceny rzeczywistości nie są wynikiem chwilowych emocji i wyjętych z kontekstu wrażeń, ale spójnej wizji świata. Ta wizja może się komuś oczywiście nie podobać, ale trzeba umieć ją uszanować - szczególnie, gdy samemu deklaruje się jako człowiek walczący o prawa do wolności. I tu dochodzimy do trzeciej sprawy, którą w skrócie można by określić jako mentalność Kalego - w wielu postach wyraźnie widać założenie “jeśli ktoś mówi tak jak ja, ma pełne prawo do głoszenia swoich poglądów, ale jeśli mówi coś przeciwnego - powinien milczeć!”. To oczywiście zupełnie absurdalne twierdzenie, sprzeczne logicznie z postulatami formułowanymi jednocześnie przez te same osoby, niemniej wydaje się, że bardzo popularne w kręgach nowej lewicy (w tym także środowisk LGTB - krótkie, acz bardzo jaskrawe streszczenie tego stanowiska można znaleźć w wywiadzie, jakiego Magdalena Środa udzieliła w zeszłym roku Igorowi Jankemu: http://www.rp.pl/artykul/292839.html).

    Uczciwie trzeba przyznać, że nie wszyscy, którzy zaangażowali się w dyskusję z Panem dali się poznać jako ludzie zacietrzewieni, nie umiejący wysłuchać racji drugiej strony. Kilkoro z nich (vide np. wpis powyżej) zechciało odejść od formuły kłótni i obrażania i podjąć dialog. Zapewne nie jest tak, że jego efektem będzie zgoda i zanik odmiennych sądów, ale właśnie dialog, jako formę kontaktów, można też traktować jako wartość samą w sobie. Tym osobom jestem także wdzięczny za ich postawę.

    Proszę się trzymać, Panie Adamie i proszę zawsze mieć w sobie tę odwagę i prostolinijność.
    Pozdrawiam serdecznie

  3. buc

    “Panie Adamie i proszę zawsze mieć w sobie tę odwagę i prostolinijność.”
    odwagę i prostolinijność bycia homofobicznym bucem?
    może jednak lepiej, gdyby Pan Adam został tchórzem i krętaczem…

  4. .....

    buc , Ty jesteś płytkim homofobem i brzydką osobą, a fuj, jaką brzydką,,, fuj , fuj, fuj…
    No ja nie wiem, że jak człowiek ubierze skórzane stringi, to myśli, że został mistrzem świat.
    Ale z ciebie buc, buc

  5. sa i światli ludzie wśród gejów, którzy wiedza co to wiocha

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8131652,Geje__ktorzy_nie_ida_na_EuroPride___Parada_nas_odrzuca_.html

  6. Autorka swoich myśli

    “nigdy nie zostali postawieni w sytuacji bez wyboru.”- prawdziwe, jednak można wybrać fatalnie mając klika wyborów, tylko głupcy uważają, ze się nie mylą…już dawno nie zaliczam się ani do tych, którzy wybierają właściwie, ani do tych, co uważają,iż się nie mylą. Każdy rozumie zły wybór w wyniku błędu. A w wyniku świadomego wyboru? Wiedząc, że rezultat będzie dotkliwie bolesny, łamiący w pół? Czy to głupota już czy psychiczny masochizm…

Zostaw komentarz