Wywiad z Adamem Nowakiem z toruńskich “Nowości”
Autor: Grzegorz Szwałek
Czuję pokusę improwizacji
- Nie pierwszy raz próbuję przesunąć poprzeczkę, aby dotrzeć głębiej do słuchacza - mówi Adam Nowak
Tomasz Bielicki, Poniedziałek, 1 Marca 2010
ADAM NOWAK, lider zespołu Raz Dwa Trzy, opowiada o swojej nowej płycie „Skądokąd”, która dzisiaj ma swoją premierę.
Zespół Raz Dwa Trzy od 20 lat dostarcza rozrywki na najwyższym poziomie.
Od 12 lat mieszka Pan w Toruniu. Prześledziłem teksty na premierowej płycie. Usilnie poszukiwałem toruńskich wątków, ale na żaden nie trafiłem.
Gdy mieszkałem w Poznaniu, również nie używałem wątków topograficznych. Może przyjedzie jeszcze czas, aby opisać swoje dawne i obecne podwórko. Na prośbę jednego z wydawnictw napisałem kiedyś krótki tekst o pobycie w Toruniu. Udało mi się to zrobić prozą. Czy uda się piosenką? Dostojewski pisał, że jeżeli chcesz coś uczciwe opisać, to zacznij od opisania swojej wioski. Kusi niekiedy, aby to zrobić.
Jest za to refleksyjnie, pojawia się tematyka poszukiwania, drogi, jest także dyskretnie o Bogu.
Bóg rzeczywiście obecny jest jako Stwórca, do którego zawsze można się odnieść. Który decyduje o wszystkim. Starałem się używać słów kluczy, umieszczając je w odpowiednich kontekstach. Żeby pobudzić nieco wyobraźnię odbiorcy i trochę zamieszać w stereotypach.
Co to znaczy?
Myślimy o ptaku czy kamieniu w sposób codzienny, poetycki czy biblijny, ale równie dobrze można do tego podejść inaczej. Pokazując funkcje dodatkowe. Kamień to nie tylko przedmiot, którym się rzuca. Może znosić pewne upokorzenie z powodu jego użycia. Brodzki, Miłosz, Szymborska pogłębiają znaczenia słów. Prostotą, wrażliwością, wyczuciem, klasą.
A więc to nie jest przypadek, że właśnie „Z uśmiechem dziecka kamień” otwiera album?
- Ja nazywam tę piosenkę „miłe złego początki”. Adam i Ewa umieszczeni na tym najlepszym ze światów, czyli w raju, muszą dokonać tego najważniejszego wyboru. My jako potomkowie - również. Niektórych wyborów żałujemy przecież. Czyż nie szukamy szczęścia? Nie chcielibyśmy wrócić do raju? Nie da się& Czy Bóg dał człowiekowi wolną wolę? Przecież o wiele łatwiej byłoby, gdyby mógłby mieć go pod swoją kontrolą. Z tą wolną wolą to było jednak pewne ryzyko… Czy dla Boga ważniejszy jest cały proces istnienia, czy codzienne szczęście-nieszczęście człowieka? Z powodu wolnego wyboru mamy o to zadbać sami. Jako chrześcijanin wierzę, że człowiek szczęśliwy może być tylko wobec Boga.
Jaka w kontekście tego, co Pan powiedział jest dla Pana ta płyta?
Ma opinię trudniejszej. Podjąłem kilka radykalnych decyzji, które sprawiły, że używam właśnie takiego, a nie innego języka. Mówię nim o tematach, które w szczególny sposób mnie interesują.
Czy nie powstaje obawa, że to zbyt radykalna zmiana dla osób, które znają was z płyt z radiowymi piosenkami Agnieszki Osieckiej i Wojciecha Młynarskiego?
Raz Dwa Trzy funkcjonuje w obrębie piosenki popularnej. Na „Skądokąd” proponujemy jednak coś zupełnie innego od tego, czym piosenka popularna jest na co dzień. I to jest pewien kłopot. To nie pierwszy raz, kiedy próbuję przesunąć poprzeczkę, aby dotrzeć głębiej do słuchacza. Wiem, że można się świetnie bawić dźwiękami i słowem. I robimy tak na naszych koncertach. Bez możliwości wypłynięcia na głębszą wodę, zabawa pozostaje tylko zabawą i robi się trochę pusto.
Bogatsze aranże, smyczki, jazzowe cody z zagrywkami w stylu Johna Scofielda. Zawsze ciągnęło was w stronę jazzu. Na „Skądokąd” jest tego jakby więcej.
To był celowy zamysł. Podczas występów zawsze szliśmy w tym kierunku: sporo improwizacji, poszukiwań w obrębie muzyki jazzowej. Na koncertach mamy łatwość w konstruowaniu momentów, które już nigdy się nie powtarzają. Chciałbym to samo robić ze słowem. Problem polega na tym, że niesie ono swoje znaczenie. Raz użyte powoduje, że słuchacz odnosi się właśnie do znaczenia słowa. Odczuwam pokusę improwizacji znaczeniem słowa. Aby znaczenia były niepowtarzalne.
W czerwcu Raz Dwa Trzy w swoje 20-lecie odsłoni Katarzynkę w Piernikowej Alei Gwiazd. Poczuł się Pan bardziej związany z tym miastem?
Do Torunia przyprowadziła mnie trochę za kołnierz moja żona. Urodziła nam się tutaj dwójka dzieci, wybudowaliśmy dom. To mocne korzenie. Teraz czeka nas katarzynka. Ostatnio liczyłem, że w ciągu tych 12 lat, kiedy jestem zameldowany w Toruniu, przemieszkałem w nim tylko 7. Reszta to trasa koncertowa. Bywały lata, że byłem 250 dni w roku poza domem. Jeżeli ktoś mnie jednak pyta, czy jestem z Poznania czy z Torunia, to od dłuższego czasu odpowiadam to samo. Jestem i czuję się toruńczykiem.
Napisany: 2 marzec, 2010 w