12.11.2008.

Znów Warszawa. Listopadowa. Po Święcie Niepodległości. Mówią, że dziewięćdziesiąt lat tej niepodległości… Jak to dziewięćdziesiąt? Od trzydziestego dziewiątego do osiemdziesiątego dziewiątego jest pięćdziesiąt. To nasz kraj w tych latach był niepodległy…? W czasie II wojny zostaliśmy podzieleni jak bywało w historii. Po II wojnie nastał czas wolności i niepodległości? Przecież  w czasach komunizmu ważniejszym świętem była rocznica rewolucji. A Święto Niepodległści było uznawane za spadek po Polsce kapitalistów i wyzyskiwaczy. Po Polsce panów, szlachciórów, arystokracji. Przecież ta międzywojenna Polska była dla komunistów tworem wrogim, nieprzyjaznym Związkowi Radzieckiemu i polskim komunistom. Przez pięćdziesiąt lat żyliśmy w nawiasie historii pod hasłami “względna wolność” (cóż to takiego?), czy inaczej “niepodległość niszowa” (jakby pomieszać pojęciowo te kilkadziesiąt lat). Przypisuje się te dziewięćdziesiąt lat, żeby lepiej brzmiało, żeby rocznica okrąglejsza była, żeby w czasoprzestrzeni historycznej można było zapisać, że tak długo byliśmy państwem uznanym przez inne kraje. No tak. W tym kontekście to się może przydać przy kolejnym rozbiorze i negocjacjach z przyszłymi aliantami, żeby mieli świadomość, że taki kraj jak Polska istniał “aż” dziewięćdziesiąt lat. Pogratulować umiejętności przewidywania.

 

Wczoraj dzień kulturalny. Jeśli tak można nazwać wyprawę do kina. “33 sceny z życia” M. Szumowskiej przytrafiło mi się zobaczyć. Zobaczyłem. Widziałem. Pomyślałem. Przyznam, że magnesem byłą aktorska obecność Julii Jenstch, którą lubię. Dzisiaj Leszek, czy Jarek przy śniadaniu zapytał mnie o ranking najważniejszych dla mnie filmów. Bez wątpienia odpowiadam, że “Lot nad kukułczym gniazdem” jako pierwszy. Najwyżej. I na tym miescu chyba samotnie. Na drugim ”Ojciec Chrzestny”, ale już nie samotnie. Z wieloma innymi, jak filmy Kutza, jak filmy naszych reżyserów z lat sześćdziesiątych. No dużo tych filmów. Na trzecim miejscu te, w których obsadzie jest aktorka, w której się aktualnie bez wzajemności zakochałem. Filmy z rzeciego miejsca zatem nie mogą być uczciwie “obgadywane”, bo stosunek do nich mam realatywny. Nie powinienem, a mam. Cóż zrobić…? Film M. Szumowskiej (nie pytajcie proszę, które miejsce w rankingu zajmuje) - ważna wypowiedź. Prowokujący do pytań, jeśli przebrnie się przez niektóre estetyczne upodobania reżyserki. Pokazujący dokąd zmierzamy nie umiejąc współistnieć ze śmiercią, wszechobecną przecież, nieubłaganą, oczekującą na każdego z nas śmiercią. Współczesny człowiek, zdaje się, nie chce tejże śmierci widzieć. Nie umie z nią współistnieć. Próbuje ją z powodu lęku(?) trywializować, ale to jeszcze gorzej dla niego. Umierającemu należny jest szacunek, bo przejść musi przejść przez niewyobrażalne. I znaleźć się w niewyobrażalnym. Ne chcę pisać recencji, bo to nie moje zadanie. Mówię tylko o tym, co nasunęło się po obejrzeniu filmu. Mam wątpliwość, czy można pokazać umieranie, nieumiejętność towarzyszenia umierającym tak jednostronnie. Tak jakby nie istnieli ci, którzy starają się śmierć obłaskawić i z powodu miłości, szacunku (dla człowieka i śmierci) towarzyszą odchodzącym i wedle reguł tradycji (również) czynią z aktu umierania i pożegnania zmarłego coś, co powoduje, że ani umierający, ani żegnający nie tracą godności. W filmie M. Szumowskiej miałem tego nie zobaczyć. W związku z tym będe poszukiwał takiego filmu, w którym to będzie pokazane. Ale reżyserka zaznaczyła ważny problem.

 

Wypowiedź “Kosmy”… Jest szczera. Odważna. Przykłada bez ogródek. Dobrze. Szczerość jest w cenie. Odpowiadam. Nie zawsze wiem, co powiem. To nie oznacza, ze nie wiem, co mam do powiedzenia. Ryzyko nieprzygotowywania tak zwanej konferancjerki skutkuje pewną niedoskonałością. To się zgadza.  Niedostrzegłeś autoironii? Przenikliwy “Kosmo”. Mniej wybiórczo może można. Szerzej? Nie tylko tak jak oczekiwanie dyktuje. Jesli podoba Ci się nasza muzyka (czy słowa też? wykonanie słów?) to skazi Twoje odczucie koszulka w za wąskie paski, czy niedoprasowane spodnie, albo źle dobrany kolor skarpetek?  Ale napisałeś dość autorytarnie, że to co Ci doskwiera jakoby działo się zawsze. Jakbyś był na wielu koncertach. Taki ogólny pogląd. A byłeś na koncertach, na których mówiłem “Dobry wieczór” i “Dobranoc”? Otóż nie mam imperatywu zabawiania publiczności powtarzalnymi wypowiedziami. Najlepiej jakbyś podał przykład takiego koncertu, koncertów. Jednak, jeśli zanegujesz ten sposób mojej wypowiedzi, to nieodłącznie zanegować powinieneś resztę materii, z którą na koncercie obcujesz. Wypowiedzi między utworami wynikają z utworów, utwory wynikają z wypowiedzi. Na Twoje nieszczęście “sprzedajemy” to w pakiecie. Jednak niepokojące dla mnie jest co innego. Otóż czytam Twoje słowa, podobnie jak i zdarzające się inne co jakiś czas wypowiedzi, które mają modelować, formatować wykonawcę skrojonego do potrzeb odbiorcy. To by trzeba iść na koncert wykonawcy, który gwarantuje taki wymóg. I tacy są przecież. Być może trudno Ci się pogodzić z brakiem takiej gwarancji zaspokojenia potrzeb. Improwizacja ma swoje słabości. Moja improwizacja między piosenkami jest mi do czegoś potrzebna. Narzuciłem sobie taki obowiązek improwizowania. Mażna się oczywiście przygotować, nauczyć na pamięć i stosować te same wybiegi, zabiegi, wyszlifować profesjonalnie, co da się wyszlifować. “Kosma”. Jednym to przeszkadza innym nie. Rozumiem zgłaszanie postulatów. Ale przenikliwość niech najpierw dotyczy przenikliwych. To pomaga w ostrzeniu ogniskowej wyznawanych poglądów. Pozdrawiam  dziękuję za Twoją wypowiedź. Za inne zwyczajowo również. Miłego dnia.

 

Dziś już Wrocław. Sporo czasu w korkach. Pierwszy raz w życiu będziemy grali w Teatrze Lalek. Kiedyś zdawałem do wrocławskiej szkoly lalkarskiej. Może trzeba próbować różnych opcji w życiu, żeby odnaleźć tę jedną. Przynajmniej czasowo. Poszukanie i tak nie ma końca. Gdy się odnajdzie jedno-inne czeka w zanadrzu, w poczekalni, za węgłem nieodkrytego.

Komentarze (17) dla “12.11.2008.”

  1. instrumentalistka

    Panie Adamie,
    podpisuję się pod Pana słowami. Artysta nie jest towarem na sprzedaż, tutaj nie obowiązuje prawo: “płacę (za koncert), więc wymagam”. W moim odczuciu improwizacja między piosenkami dociepla ich odbiór i tak było na koncercie w październiku!
    Pozdrawiam serdecznie.

  2. M

    M. Szumowska nagrała też dokument “A czego tu się bać?”, pokazujący ludowe rytuały związane ze śmiercią - sposób jej oswojenia przez ludzi tzw. prostych. Warto więc obejrzeć obydwa filmy, pokazujący odmienne światy. Pochodzę ze wsi, gdzie istnieją jeszcze rytuały oswajające śmierć, np. między dniem śmierci a pogrzebem wieczorami w domu zmarłego zbierają się sąsiedzi i rodzina, by się wspólnie pomodlić, pobyć, powspominać zmarłego, porozmawiać o jego śmierci. Choć katolicyzm już nie jest moją drogą, to bardzo cenię ten zwyczaj i sama doświadczyłam, jak pomaga w oswojeniu śmierci najbliższych.
    Widziałam ostatnio dwa filmy Izabel Coixet - “Moje życie beze mnie” i “Życie ukryte w słowach”. Pierwszy też o oswajaniu śmierci - przez osobę, która wie, że przed nią dwa miesiące życia. Drugi o skutkach wojny w byłej Jugosławii, pokazanych z perspektywy jednej z jej ofiar - kobiety i w tym kontekście pokazany rozmiar tzw. spraw trudnych czasu pokoju (wydaje się taki mały, budzący zawstydzenie). Piękne, mądre, poruszające kino. Polecam.

  3. Weronika

    W wyżej poruszonym temacie polecam książkę Szymona Hołowni \"Ludzie na walizkach\". Pochłania na jeden krótki wieczór… Spłakałam się jak nigdy, ale wracam często, bo pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy… Nie z tej codziennej, zabieganej, zagubionej wśród miliona ważnych spraw… Czy na pewno ważnych?

  4. edzio

    A ja sie tak ogromnie ucieszyłam że własnie ” Lot nad kukułczym gniazdem ” bo tez uwielbiam ten film na równi z książką
    Tak mi sie jakos miło zrobiło i bede sie usmiechac cały dzien (jak zawsze gdy sobie tutaj troche poprzebywam )
    ECH DZIĘKUJE :))
    Szalony ten “KOSMO” chciałoby sie napisac cos złosliwego ale jakoś tutaj nie wypada
    Ja dziekuje za kazde słowo - możliwosc słuchania płyt czasem ( szkoda ze tylko czasem ) bywam na koncertach i tez dziekuje za wszystko i za te wpisy dziekuje i jesli moge to usmiecham sie za tego monitora do Pana choć komputera nie lubie :))

  5. rafał

    Panie Adamie,widziałem Pana po koncercie w Warszawie z papierosem….jakos mi nie pasuje ten widok….jak sie Pan zapatruje na temat używek wszelakiej maści???

  6. Kamil

    Pani Adamie,
    dziękuję za komentarz do filmu Marii Szumowskiej, zastanawiałem się czy się wybrać na niego, można powiedzieć że Pańska wypowiedź na jego temat podziałała na mnie jak rekomendacja, bo już wcześniej słyszałem różne komentarze. A wiadomo że jak jakiś film wszyscy tylko zachwalają (szczególnie polski) to rewelacja to raczej nie będzie :)

    Zresztą motyw przewodni \"33 scen z życia\" do łatwych nie należy i ludzka ciekawość pchała mnie do obejrzenia, bo mniej jest takich filmów polskich poruszających tematy insze niż miłość i rozterki z nią związane. Spośród kilku komedii romantycznych rocznie co jakiś czasem trafia się smakowitszy kąsek :)

    A jeśli zaś chodzi o papierosa po koncercie… ludzka rzecz :) mi generalnie zawsze poeci, autorzy itp. kojarzyli z niedopitą kawą i papierosem :) jakoś tak to twórczo się prezentuje, powiem nawet że tekst \"jestem tylko przechodniem, na tle wybranego miasta, mam papierosy i drobne, i dziurę w kieszeni płaszcza\" zawszę wizualizowało mi się że to właśnie Pan Adam jest ów przechodniem i jakoś tak ten wizerunek (z papierosem, w płaszczu) pasował mi do Niego. Zresztą ja lubuję się bardziej w tych nostalgicznych utworach Raz Dwa Trzy, bo jakoś tak odbieram je mocniej, bardziej intensywnie. To właśnie mnie urzekło w Raz Dwa Trzy i za to bardzo dziękuje :)

  7. Roksana

    Szanowny Panie Adamie, Drogie Raz Dwa Trzy

    chciałam wczoraj być, podejść w tym moim Gdańsku i podziękować za płytę z dedykacją. Nie udało sie, więć dziękuję niestety tylko pisemnie. Ten Darek Rodzik to dobry człowiek jest, że tak o mnie pomyślał :-) Wszak, dumnie jest mieć na nazwisko Nowak, przynajmniej ja jestem z tego dumna :-). Dziękuję raz jeszcze i słucham z namaszczeniem…

  8. Przemek

    Ja tak mimochodem chciałem powiedzieć, że mnie się całkiem podoba to słowne kluczenie, czasami ciężko jest w danej chwili ubrać w słowa to co kłębi się w głowie. Mimo wszystko taka spontaniczna konferansjerka jest lepsza, zdrowsza dla ucha. Dlaczego? Słowa są proste, mówiący namacalny, wyrazisty. Nie jakiś tam piedestałowy, zwyczajny z podobnymi do naszych troskami. To tyle tytułem zapowiedzi i narracji podczas spotkań. Tak spotkań nie koncertów. Tak na margiesie to chciałbym, Was prosić osoby komentujące, abyście podzieliły się wrażeniami z najmilej wspominanych koncertów razdwatrzowych. Kto wie, może i zespół będzie chciał coś powspominać. Żeby było łatwiej to odsłonię się pierwszy:

    1. Jakoś pod rokiem 1995 w Zatemie w ZG - mój pierwszy koncert na który poszedłem. Pamiętam tylko, że stały beczki między zespołem a nami, w przerwach można było pójść i prowadzić konsumpcję z zespołem. A i jeszcze jedno: pamiętam ruszałem ustami, nie znając żadnego ani jednego tekstu piosenki.
    2. Gdzieś w okolicach 2001 roku Woodstock - koncert był 2 sierpnia. Wypadał w moje urodziny, więc kilka dni wcześniej poprosiłem mailowo o zagranie jednej jedynej piosenki, która do tej pory nigdy nie pojawiała się podczas spotkań, na których bywałem. I wyobraźcie sobie, nie wiem przypadkiem, zrządzeniem? Na polu woodstockowym jest kilkaset tysięcy osób a ja czuję jakbym był sam a ze sceny płyną słowa: “Proszę nie budź mnie…”. Nie wiem dlaczego ale utwór “A poza tym” jest dla mnie najpiękniejszy. Cóz subiektywizm. ehh wiele by pisać.
    3. Ten ostatni z 9 listopada tego roku. Jestem od 4 lat na obczyźnie. Nauczyłem się żyć, funkcjonować. Jednego dnia spakowałem się w 2 plecaki i przyjechałem do Warszawy. Nie za karierą, przyjechałem bo serce kazało. Tylko to kardiologiczne ustrojstwo nie zdradziło, że połowa jego jest zainfekowana miłością do “tego” co zostało tam. Jedyne pocieszenie to to, że moja żona wyrwała mnie na: raz, dwa trzy. Znacie tę metodę? Się dzwoni i mówi: ” Misiu mam bilety. Przyjedziesz?
    A co do ostatniego koncertu, to jakoś później wraca wigor, chęć większa do życia. No zwyczajnie człowiek się czuje jak drzewo na wiosnę. Naciąga soków do każdej żywej tkanki i wie, że musi starczyć na długo. Kończę i pozdrawiam Was.

  9. edzio

    Panie Adamie jak Pan tak czyta te wpisy : czy powinien Pan palic czy nie albo czy wypowiedzi sa fajne czy może jednak nie albo czy ta strona ma własciwy kolor czy moze jednak za jasny za ciemny to mam nadzieje ,że Pan sie nie zniecheca .
    Przecież to co chodziło Panu po głowie po obejrzeniu filmu dręczy każdego z nas , dziekuje że mogłam o tym poczytać tak po prostu i bardzo prosze o wiecej. Dla nas (dla mnie ) to ważne na równi z Pana muzyką i tym co tworzycie razem jako zespół.
    Obiecuje ,że to mój ostatni komentarz i będe tak jak dotychczas po prostu zaglądać tutaj dla chwili relaksu , zadumy ,usmiechu (dzieki Panu) czego życze całej reszcie.

  10. Koleta

    Drodzy panowie z zespolu Raz Dwa Trzy, gdybyscie tak kiedys o Chicago “zahaczyli” z koncertem ah… to by bylo fantastycznie …
    pozdrawiam serdecznie i dziekuje za dzielenie sie talentami :)

  11. Bunia

    Witam!

    Dzięki za super koncert w Gdańskim Parlamencie. Szkoda tylko że było tak piekielnie gorąco. Wysoka temperatura troszkę utrudniałam mi odbiór i skupiałam się bardziej na tym żeby nie zemdleć :))) ale i tak było super :)

    Pozdrawiam,
    Bunia

  12. Łukasz

    Witam !!!
    Muszę, no po prostu muszę się pochwalić… Właśnie dziś odebrałem wcześniej zamówione bilety na koncert Raz Dwa Trzy, który odbedzie się 4 grudnia w filharmonii w Zielonej Górze. Pomimo drogich biletów, jak na kiedeń studencką, wyskrobałem zaskurniaki i nabyłem ów bilet. Ciesze się ogromnie na myśl o spotkaniu. Liczę, jak zwykle przy okazji koncertów RDT, na wachlarz emocji oraz tak przyziemnie patrząc, na wspólną fatkę z zespołem :-)

    pozdrawiam Zespół oraz Czytelników,
    Łukasz

  13. Łukasz

    Byłem wczoraj na koncercie Raz Dwa Trzy w Łodzi w Wytwórni. Był to mój drugi koncert zespołu - jeden w tym roku zagrany z okazji Święta Rodziny w Archidiecezji Łódzkiej.
    Zważywszy na motyw przewodni poprzedniego koncertu stwierdzam, że ten w wytórni był o wiele lepszy. Fantastyczne komentarze, teksty piosenek które przenikają człowieka swoja głębią, i cudowna muzyka. Do tej chwili jestem pod wielkim wrażeniem. Klimat stworzony przez Pana - Panie Adamie, a takze przez kolegów z zespołu był i jest czymś niespotykanym wsród większości “artystów”. I ten szacunek dla “dla odbiorcy wyrobu”. Coś niesamowitego:),
    W tej chwili sam szukam inspiracji w życiu, sam próbuję odnaleźć i sformułować swój kodeks moralny i etyczny, i czesto wychwytuje coś “dla siebie” właśnie z piosenek Raz Dwa Trzy.
    Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuje i Pozdrawiam
    Łukasz

  14. Walderama

    Panie Adamie nie wiem czy wypada na forum pytać o to, ale co mi tam… Mieszkam w małym mieście w którym nie ma zbyt wielu miłośników tego typu muzyki jaki pan reprezentuje. jednak co roku sa u nas grane koncerty jesienne “Na dwa świerszcze….”, w zeszłym roku grał zespól “Wolna grupa bukowina”, w tym roku “Czerwony Tulipan”, czy byłby Pan zainteresowany występem u nas w przyszłym roku.

  15. evita

    No to ja też zapytam…Panie Adamie…kiedy Śląsk?
    Uwielbiam Wasze brzmieniei oczywiście Pański wspaniały, oryginalny głos i chętnie,wraz z grupą przyjaciół posłuchalibyśmy Was na żywo.
    Może Teatr Rozrywki w Chorzowie? Pozdrawiam serdecznie:)

  16. Łukasz

    Świetnie gracie, gratuluję

  17. Luk

    Pełen profesjonalizm, świetny zespół.

Zostaw komentarz