07.11.2008.
Autor: Adam Nowak
Jesteśmy w trasie. Długiej dość jak na warunki krajowe, powiązania rodzinne, może trochę wiek i rodzaj zużycia materiału. Poznań wymusił na mnie dozwoloną ilość wspomnień. A dokładniej, pewną świadomość, że przyszło mi przebywać w warunkach mało przystających do siebie. Przed rokiem 89 i po tymże roku. Przypomniałem sobie klimat pewnej ulicy latem roku 1979. Ulica szeroka, dwupasmowa, samochodów niewiele, pojęcie przyszłości pozbawione jakiejkolwiek dynamiki. Czas zawieszony w trwaniu. Upał, jacyś przechodnie, kilku. Żadnych wybrażeń na temat tego, co nastąpiło dziesięć lat później. A to przecież tylko dziesięć lat. Wyobrażenie przyszłości, a raczej jej braku, dotyczące dojścia do następnej ulicy. Niewiele pytań osobistych, a mianowicie: co tam jest dalej w tych latach, które nastąpią, jakie wydarzenia obejmują, co przyniosą, co zabiorą… Nic żadnych takich pytań. Klekot starej ciężarówki, wóz z węglem wyjeżdżający z podwórka (ten widok i dziś nieobcy). Wspomnienie pokryte narzutą braku perspektywy. Nie smutno. Nie nie. Obco, przez szybę, zaparowaną gęstym, ciężkim, czerwcowym powietrzem miasta roku 1979. Dziwny, dziwny obrazek. To samo miejsce 29 lat później. Korek, klaksony, półmrok jesieni, przechodnie spieszący we wszystkie strony. W miejscach zapamiętanych inne sklepy, lokale. Niby kolorowo. Ale tylko niby. Może smutniej, choć dynamika wydarzeń pozornie większa. Może.
Koncert w sali kina “Grunwald”. Ostatni raz byłem w tym miejscu w wieku lat dziesięciu. Na poranku filmowym; “Dzielny szeryf Lucky Luck”, “Kaczor Donald”, “Myszka Miki”… Nie tak daleko od miejsca zamieszkania. Po koncercie odwiedził mnie w garderobie Leszek Chałupka. Przyniósł zdjęcia. Kolega z podwórka. Wielu nas było na tym podwórku. Całe nasze życie toczyło się na podwórku. Nostalgia jakaś mnie naszła. Do domów nie można nas było zapędzić. Rodzice wołali po kilkanaście razy. Dopiero gdy pojawiali się w drzwiach klatek schodowych ociężale i z niechęcią porzucaliśmy zabawy i żegnaliśmy się do następnego dnia rano. A wieczór na ogół był późny. Dobrze było. Różne przygody. Bezpieczne i nie. To tyle. Jutro Szczecin.
Mam prośbę. Techniczne zagadnienia dotyczące koncertów, biletów, pytań o wywiady i wszystko inne związane z zagadnieniami technicznymo-administracyjnymi proszę zamieszczać w dziale “Koncerty”, “Aktualności”, albo “Blog”.
Zbyszku.
Tak się zwracam, bo taki podpis pod Twoim wpisem. Nie udzielę wywiadu gazecie “Fakty i Mity”. Podobnie jak “Trybunie Ludu” i kilku innym periodykom. Nie jest mi po drodze z prezentowaną przez gazetę “FiM” wizją walki z hipokryzją. W ogóle nie jest mi drodze z walką. Rozumiem, że odpowiedź uznajesz za wystarczającą.
Napisany: 7 listopad, 2008 w