03.11.2008.
Każdego dnia inna data. Autorów zmiany czasu nie lubię. Drażni mnie ta pseudokorzyść ekonomiczna. Taka umowa podszyta złudzeniem, że coś oszczędzimy. Niczego nie oszczędzimy. Wziąwszy pod uwagę ilość obywatelskiej frustracji i zabiegów dotyczących zmiany czasu nie sądzę, by wynikały z tego jakieś korzyści.
Toruń wczoraj we mgle. Wilgotny. Wyobraziłem sobie tych, którzy podróżowali jadąc gdzieś samochodami. Nie zazdroszczę.
Wieczorem jeszcze pojechaliśmy na cmentarz, by dzieciom pokazać blask nekropolii. Często mnie zastanowiała ta stonowana łuna ponad grobami. NIe za dużo światła. Żadnej elektryczności (na szczęście). Tylko suma naturalnego światła z lampek. Bez względu na rodzaj opakowania pali się w tych lampkach knot. Ten płomień jakoś symbolizuje życie i pamięć. W tym wypadku życie w innym wymiarze. Po przejściu przez bramę śmierci. Po zabraniu przez śmierć. Po wyroku losu. Po decyzji nieodwołalnej. Nie naszej decyzji. Choć zdarzają się różne przypadki.
Obrazek zospołu Ani Moderskiej dowcipny bardzo. Ja chyba robię na drutach, czy co? W rzeczywistości nie nabyłem takiej umiejętności. Ale “kominiarkę” na szydełku zrobiłem sobie kiedyś sam. Przechandlowałem za wino na którymś z wyjazdów dawno dawno temu.
Przyroda przygotowuje się do snu. Wczoraj na spacerze nad rzeką tłumaczyłem młodszej córce jak to wszystko jest dobrze ułożone. Zima nie przychodzi nagle. Ta zmiana jest przecież łagodna, długotrwała. Rośliny i zwierzęta wiedzą, że trzeba się przygotować. Przymrozki nadchodzą z wolna, sekwencyjnie rzec można. Trzeba się uczyć od przyrody. Bez czerpania przykładu z tejże mamy do czynienia tylko z nieuzasadnionym pośpiechem.
Wczoraj msza w osiedlowym “betoniaku”. Ogromnym jak na możliwości parafian. Wszędzie daleko. Przestrzeni jak w hali do gry w piłkę nożną. Głos księdza jednostajny, wysoki, z zaśpiewem, powielony echem odbijającym się od betonowych ścian. Żadnej kameralności. Maluczcy my w tym kontekście. Pewnie tacy jesteśmy. Maluczcy. I trzeba nam to pokazać. Uwaga: druga wersja wydarzeń. Monumentalizm ma służyć wdzięczności za wielkość Pana Boga. Czyż przyszedł na świat jako olbrzym? Jak wiadomo - nie. Taki sam mały jak my. Berbeć wierzgający nóżkami. Jakby się biedak odnalazł w takim betonowym kuriozum. W kąciku chyba gdzieś, kocem przykryty, żeby głosu księdza nie zagłuszyć. Taki płacz dziecka przecież w kościele przeszkadza. Mam wrażenie, że część z tych monumentalnych świątyń powstała z intencji górowania na osiedlami, nad innymi budynkami. Nie wiem, czy to dobrze. Czy ta chęć dominacji ma uzasadnienie. Kościół opuszczony przez ludzi staje się tylko budynkiem i to często budynkiem w złym guście. Czy istnieje coś takiego jak “gust” wiary… Jeśli istnieje jakość wiary to i nad gustem można się zastanowić. Albo inaczej. Gust efektów działań wierzącego. Można się domyślać, że Panu Bogu bliska jest jakość. Wszak istnieje wymóg pracowitości, roztropności, wykorzystania talentów. Gdzie w “betoniaku” dostrzec można te zalety…
3 listopad, 2008 o 14:21
podróżowałam wczoraj właśnie w tej irracjonalnej mgle trasą lublin-warszawa i z powrotem, w różnych okresach dnia. Pusta przestrzeń dróg o poranku też była dziwna, ale ludzką obecność znaczył znicze. nie te na cmentarzu, porszuyły mnie najbardziej. Cmentarz jest duży, zatłoczony, w ten dzień i parę później rozświetlony, wiadomo, przyjeżdżamy, pamiętamy. Ale poruszył mnie znicze przy drogach, tam, gdzie ktoś zniknął nagle. Czy rodzina pielgrzymuje w takie miejsce z końca kraju? Czy jedzie by ustawić ten wieniec i światełko pamięci na środku pustej drogi? Ile takich małych cmentarzy jest przy polskich trasach?
Warszawa we mgle wyglądała jak port kosmiczny przygotwujący się na przyjęcie okrętów obcych. Dobra sceneria do filmu fikcji…
Daliście, Adamie, razem z zespołem, piękny występ na koncercie pamięci Grzegorza Ciechowskiego. Chyba jeden z ładniejszych momentów, na równi z interpretacją Kasi Groniec i Ryszarda Rynkowskiego, całego koncertu. Wnoszę o wprowadzenie piosenki do repertuaru koncertowego. Dobrze plasuje się w kontekście piosenek o byciu gdzieś w pobliżach nieba.
Pozdrawiam gorąco w ten mglisty listopad,
ewam.
3 listopad, 2008 o 19:56
A propos gustu wiary. Myślę, że Pan Bóg, ponieważ jest dobry, jest również piękny i wszystko co z Jego ręki wyszło jest piękne. A skoro tak, to On kocha piękno i przez piękno nam też o sobie opowiada. A jeśli człowiek próbuje opowiedzieć o Panu Bogu tworząc brzydotę, to przecież to o pomstę do nieba woła, bo brzydota odnoszona do Niego jest kłamstwem. Oczywiście otwartym pozostaje pytanie co jest pięknem a co brzydotą. Duże pytanie.
A za piękną muzykę z pięknymi słowami pięknie dziękuję:)
3 listopad, 2008 o 21:53
A ja zdecydowanie wolę RDT w ich własnym repertuarze. Republika to pewna-zamierzona-surowość wykonania,Adam zaśpiewał bardziej,hmmm-melodyjnie-mnie nie pasowało. Może jestem \"skażona\" republikańskim wykonaniem i po prostu drażnią mnie inne interpretacje,aczkolwiek niektóre były dla mnie do zaakceptowania.Tylko do zaakceptowania-bo wykonania Grzegorza (Ciechowskiego),to wykonania Grzegorza. RDT i Republika to zespoły, które cenię. Dwa zupełnie różne zespoły-i niech tak pozostanie:)Dziękując za wypowiedź, pozdrawiam serdecznie.
4 listopad, 2008 o 13:56
Witam serdecznie Adamie. Dziękuję za te dobre, pełne ciepła słowa. Jak ja lubię Twoje wpisy. Szkoda, że najbliższy koncert we Wrocławiu jest zamknięty, ale będzie następny:-) Serdecznie pozdrawiam i dobrego czasu życzę. Marta
4 listopad, 2008 o 23:00
Tak ,płomień symbolizuje życie.To piękne święto jednoczące żywych i tych ,którzy nadal żyją w naszej pamięci.Lubię zapalać \"światełka\" przy nieznanych mogiłach. Z różnych przyczyn rzadko zapalam je na \"swoich\".Jednak nie ma to żadnego znaczenia ,bo pamięć ,wspomnienia,zdarzenia i tak zawsze będą żyć w sercu każdego.Często Ci,którzy na codzień próbują zmagać się ze śmiercią i wyrywać innych z jej oblicza-w tym dniu pełnym refleksji i zadumy dostrzegają nieuchronność wyroków boskich.Pozdrawiamy.
5 listopad, 2008 o 01:41
cyt
“Taki sam mały jak my. Berbeć wierzgający nóżkami. Jakby się biedak odnalazł w takim betonowym kuriozum”
wszystko to projekcje
- dla chwały Jego,
tak niepotrzebne, jak niepotrzebny (no właśnie jak niepotrzebny jest ten pseudo monumentalny architektoniczno-kościelny design(…) miałem, ale nie mam na końcu języka) jest cały blichtr (może to on przyciąga nas jak owady) towarzyszący obrządkom - no (jeślibym naruszył jakieśkolwiek normy proszę o usunięcie posta) - urzędnicy lubią interpretacje.
cyt
“Jeśli zapomnisz o rutynie i nie przerazi Cię samodzielność, zaproś swoich wiernych na mszę do parku, lasu na łąkę…”
banan 05112008 00:35
5 listopad, 2008 o 12:51
Witam, jesli ktos zamierza kupic bilety na koncert w warszawie 9 listopada to prosze o kontakt, kk777@o2.pl. Kupilam wczesniej dwa bilety i nie moge ich zwrocic, a nie bede mogla pojsc niestety.
6 listopad, 2008 o 02:35
Witam
Co do zmiany czasu, to jest bezsensownym zaburzaniem pracy organizmu. Wkurza mnie, że zabierają godzinę jasności. O 17 jest już ciemno, a mogłoby o 18, niby niewiele a jednak.
Co do kościołów i wiary to może wypowiem się “inną razą”
Przede wszystkim dziękuję za ten piękny kawałek poezji i muzyki.
pozdrawiam
7 listopad, 2008 o 03:01
mgła faktycznie była straszna… podrozowałem w tamtym momencie…
czekam na koncert w zielonej gorze… obiło mi sie o uszy, ze ma sie odbyc w filharmonii 6 grudnia.. czy moze to ktos potwierdzic?
a co do zmiany czasu to obdarza ona Pana “alkoholika nocnego” mnogoscią chwil, w ktorych mozna kosztowac cos mocniejszego…:)
niepowazny, oddany słuchacz
pozdrawiam
9 listopad, 2008 o 00:22
Nie robisz na drutach, tylko piszesz:)