28.09.2008. Lublin.
Od piątku przebywamy z Żoną na terenie miasta Lublina. Zostałem zaproszony przez Księdza Arcybiskupa Józefa Życińskiego (Jego Eminencję darzę niezwykłym szacunkiem) na Kongres Kultury Chrześcijańskiej(”Dialog Chrześcijaństwa z Kulturą”) odbywający się na KUL-u. To dla mnie ogromne wyróżnienie i jednocześnie wyzwanie. Tym bardziej, że z zawodu cały czas pozostaję Technikiem Żywienia Zbiorowego. Jak to śmiesznie zabrzmiało na sali pośród zebranych profesorów i przedstawicieli nauki i kultury wyższej. Zostałem poproszony o napisanie tekstu (zamieszczę go niebawem na stronie-uprzedzam dość długi) do jednej z dyskusji panelowych noszących tytuł “Odwaga Apostoła, a poprawność polityczna”. Tekst napisałem. W panelu udział wziąłem. Wypowiedź znalazła się w wydawnictwie skupiającym inne teksty nadesłane na Kongres. Pierwszy raz w życiu brałem udział w tak ważnym przedsięwzięciu. Wczoraj obecni byliśmy na spotkaniu z Włochem, Profesorem Rocco Botiglione (bardzo ciekawy wykład, który Profesor wygłosił po polsku!), a później z Prezydentem Lechem Wałęsą, które prowadził Ksiądz Arcybiskup Tadeusz Gocłowski (Jego Eminencję darzę również wielkim szacunkiem). Prezydent Lech Wałęsa zabrał głos w sposób rozważny, poukładany, dokonał zsyntetyzowanej diagnozy ostatnich dwudziestu ośmiu lat, zarysował swoją wizję dla naszego kraju i nie tylko na nadchodzący czas. Jeden z Profesorów obecnych na spotkaniu przeprowadzał badania na grupie młodzieży. Jednym z pytań było: z czym kojarzy ci się “Solidarność?” Jednoznaczna odpowiedź brzmiała: z Lechem Wałęsą. Lech uśmiechnął się po usłyszeniu tego cytatu. Został jednak napomniany przez Ojca Dominikanina biorącego udział w spotkaniu, że “do języka polityki wkradły się takie słowa jak “dureń”, “debil”, “małpa, z brzytwa” itp.” I że taki język powodowany jest nienawiścią i że tej nienawiści jest stanowczo za dużo. Spotkanie zakończyło się oklaskami na stojąco. Pan Prezydent był w bardzo dobrej kondycji. Spokojny, błyskotliwy, rzeczowy, przekonywujący. Ksiądz Arcybiskup T. Gocłowski prowadził spotkanie w sposób niezwykły. Chciało się słuchać każdego wypowiadanego słowa. Tak też wypowiada się Arcybiskup J. Życiński. Jacyż to niezbędni ludzie. Łączący ogromną wiedzę, takt, kulturę, wrażliwość. Bardzo to jest niedobrze, że w mediach dominują zupełnie inne głosy przedstawicieli Kościoła. A jeśli dominuja inne, to trzeba szukać w medialnych odmętach tych głosów, w których słychać ogromną wiarę, rzeczowość, prawdę, wyrozumiałość, intelekt, mądrość, umiar, ale też dowcip i lekkość. Spotkanie takich ludzi dodaje sił. Po prostu.
Ksiądz Arcybiskup J. Życiński z niezwykła atencją traktuje i odnosi się do artystów. Obejmuje ich skrzydłami swojej opieki. Powiedział, że “artyści nadają niezwykłego koloru życiu, któremu tak często brakuje podstawowych barw”.
Wczoraj byliśmy na koncercie W Filcharmonii. Nie pamiętam już kiedy byłem na koncercie w Filcharmonii. Grany był Brams i Beethoven. Brzmienie orkiestry na żywo. To dla mnie każdorazowo przeżycie ogromne. V Symfonia zabrzmiała mocno. Wróciliśmy do hotelu, a tam… z głośników piosenki polskiego zespołu, który w ostatnim odniósł sukces… Udało się wynegocjować zmianę wykonawcy. Kolacja dobra. Miły wieczór.
Dziś ostatni dzień Kongresu. Jednym ważniejszych prelegentów będzie Ksiądz Profesor Michał Heller, który w ubiegłym roku otrzymał najważniejszą nagrodę w świecie nauki. Nazywaną “noblem” Nagrodę Templetona. Gorąco polecam do czytania Jego książki. Są dostępne na stronie wydawnictwa Znak i pewnie nie tylko tam.
To był bardzo intensywny koniec tygodnia. Dzisiaj powrót. W pamięci dużo przeżyć. Teraz powoli trzeba to ogarnąć. Zbilansować trochę życiorys w dniu czterdziestych piątych urodzin. Mój Boże. Czy to już czas na marynarkę i okulary… Miłej niedzieli.
28 wrzesień, 2008 o 15:05
Właśnie. Wszystkiego pięknego,(Panie)Adamie! Na ile tylko się da.
I niech się trzymają ( w sensie dobrze mają + jak rzep psiego ogona) rzeczy najważniejsze.
I niech będzie jasne, które to są.
I jeszcze tego, co dobre a o czym nawet nie wiadomo, ze mogło by się zdarzyć.
A w kieszeniach marynarki dużo pogody ducha!:)
miłego jeszcze urodzinowego dnia (nawetjeslizdarzasięzłamuzyka)
pozdrawiam najserdeczniej
28 wrzesień, 2008 o 15:30
Panie Adamie,
wszystkiego cudownego, nie tylko w Dniu Urodzin, ale i w każdy następny dzień. Poranków pełnych dziwień i zachwytów, mnóstwa zaskoczeń i tej wiary w cud, która “może wystarczy, a może nie”. Kraków czeka na koncert! Do zobaczenia za tydzień.
Pozdrawiam,
K.
28 wrzesień, 2008 o 16:40
Od minionego wtorku słowa: “wierzę w cud” mają dla mnie zupełnie inny wymiar… Zły czas nastał, jakiego nikomu nie życzę.
Panie Adamie!
W Dniu Urodzin trudno mi życzyć… od rana myślę co napisać… Pana imię widnieje w kalendarzu obok osób najbliższych. Pana teksty pomagają wierzyć, pomagają trzymać się przy trudnych, ale dobrych wyborach, które nie zawsze wychodzą na zdrowie, ale zawsze są ukojeniem dla sumienia… W Dniu Pana Urodzin - DZIĘKUJĘ!
Dziękuję Panu za miliony dobrych słów, a Bogu za to, że oprócz kopiących leżącego są też ludzie, którzy pomagają wstać, choć czasem nie wiedzą nawet komu… DZIĘKUJĘ
28 wrzesień, 2008 o 17:08
Są ludzie którzy wierzą w drugiego człowieka. Są ludzie, którzy potrafią dac szczeście nawet nie zabiegając o to. Są ludzie, którzy zostawią po sobie COŚ i właśnie wśród nich jest taki ktoś, kto sprawia, że się chce przy nim byc. Bądź nam jak najdłużej.:))
28 wrzesień, 2008 o 23:19
Adamie-trudno uciec przed banałem, ale życzę Ci przeżyć i doświadczeń, które-przekute w (na?) słowa-będą wywierać wpływ na przeżycia i doświadczenia innych ludzi. Ludzi, którzy nie idą za chwilową modą na tzw. muzykę… Doceniam dotychczasową energię, którą czerpię z Waszej muzyki, oby nie zabrakło Ci potrzeby ubierania w słowa i przekazywania dalej. Pozdrawiam urodzinowo.
29 wrzesień, 2008 o 13:58
Jakie piękne uniesienie.
Niestety wszystko może posiadać swoją znakomitą teorię.
Prezydent zabrał głos w sposób rozważny i poukładany - Co za szczęście.
Jeżeli uda się popłynąć w marynarce, to czemu nie.
A jeżeli chodzi o muzykę z głośników w hotelu…to proszę bez uzurpacji.
Dziękuję
2 październik, 2008 o 19:09
Adam daj spokój z tym Panem Prezytentem Wałęsa.Kłamać w żywe oczy z Matką Boską w klapie… No spójrzmy prawdzie w oczy no on chyba nie zasługuje na wypowiedzi na takich konferencjach no a twój zachwyt nad nim to chyba lekka przesada
Dziękuje za wypowiedz
2 październik, 2008 o 23:00
Lucynko,
I niech Ten, Który wszystko wie, pilnuje byśmy nie chcieli wiedzieć więcej.. lecz po prostu wierzyli:)
już wiem dlaczego pana Adama lubię:) - obchodzi urodziny w wigilię moich urodzin:):)
pisać i mówić mądre rzeczy jest rzeczą równie mądrą jak sama ich treść.. ale prawdziwą sztuką jest konfrontacja mądrości, sumienia, marzeń, sił i tego, co otrzymaliśmy od Miłosiernego - czyli Daru życia z rzeczywistością.. jak go wykorzystujemy? czy to wszystko co wiemy, co wymyśliliśmy sami lub ktoś wymyślił przed nami, wcielamy w nasze działanie? kim jestem? czy \"żyje, ale kocham nad życie\"?
mój tato -alkoholik - wie, że nie powinien pić i krzywdzić innych. ma rozum i sumienie. i serce, gdy jest trzeźwy, mówi mądre rzeczy. słucha mądrych ludzi.. ale wszystko to zostaje tylko słowami, wiszącymi gdzieś w powietrzu pomiędzy tym, kim chciałby być a kim jest.
nie mam problemu z alkoholem. ale mam problem z przekładem słów na czyny..
oby do niedzieli. oby jutro były jeszcze bilety:):)
3 październik, 2008 o 13:16
To ja Ci,Dziewuszko, w pourodzinowy czas życzę duzo konkretnych czynów, nawet jeśli bez słów.
Kup bilety i się ćwicz!:)
pozdrawiam
3 październik, 2008 o 19:56
Dziewuszko!!, tak sobie myślę…… hmm jakby to napisac. Mój ojciec nigdy nie pił, a dochodze do wniosku że chyba bardzo rzadko coś mądrego powiedził i zrobił w życiu. Jednak zawsze jakoś trwam w przekonaniu, że może kiedyś to się zmieni. Najgorsza jest jednak dla mnie myśl czy kochał, czy wogóle kochał kogokolwiek.
Tobie życzę również spełnienia tego co dla Ciebie jest ważne oraz odwagi w pokonywaniu swoich słabości. Nie ten przecież przegrywa co upada, ale ten, co nie umie się podnieśc.